Parzyszek: Zasłużyliśmy na trzy punkty

17
mar
- Zasłużyliśmy na trzy punkty. Nie mówię, że było wszystko pod kontrolą. Jedynie żal tego, że nie zakończyliśmy szybciej tego spotkania  - powiedział napastnik Piasta Gliwice Piotr Parzyszek po meczu z Miedzią Legnica.

Odnieśliście piąte zwycięstwo z rzędu. Ta wygrana nie była jednak łatwą przeprawą?
- Miedź to trudny przeciwnik. Długo pracowaliśmy na zdobycie pierwszej bramki, która ułatwiła nam dalszą grę. Było jeszcze lepiej po drugiej, ale szkoda, że straciliśmy gola... Mogliśmy zamknąć to spotkanie wcześniej. Moim zdaniem rywale strzelili trochę z przypadku. Mieli jeszcze jedną groźną sytuację, ale i tak zasłużyliśmy na trzy punkty.

Było trudniej niż sobie to zakładaliście?
- Wiedzieliśmy od samego początku, że to nie będzie łatwy mecz. Jest kilka drużyn w Lotto Ekstraklasie, które naprawdę chcą grać w piłkę i Miedź należy do grona tych zespołów. Są solidni, budują akcje od tyłu i mają do tego piłkarzy. Byliśmy tego świadomi i dlatego dużo pracowaliśmy w defensywie, zwłaszcza w pierwszej połowie.
 
A to, że Miedź była tak głęboko cofnięta było dla was pewnym zaskoczeniem?
- Absolutnie nie, na to też byliśmy przygotowani. Drużyny, które tu przyjeżdżają wiedzą, że u siebie przegraliśmy tylko raz. Są świadomi tego, że jesteśmy groźni i stwarzamy sobie okazje, dlatego zespoły, które grają o utrzymanie nie otworzą się od razu.
 
Pięć zwycięstw nie jest dziełem przypadku, ale też kosztuje dużo sił?
- To nie był łatwy okres. Początek był bardzo trudny i zaczął się od porażki z Cracovią. Później były zmiany w składzie i dużo pracowaliśmy, co pozwoliło na taki wynik. Muszę też zaznaczyć, że w tych pięciu meczach dominowaliśmy praktycznie cały czas, może z wyjątkiem 25 minut spotkania z Górnikiem.
 
Jak bardzo potrzebna jest wam teraz ta reprezentacyjna przerwa?
- Na pewno potrzebujemy tej przerwy. Gramy co tydzień, a po kadrze będziemy grali nawet co trzy dni. To nie jest łatwy okres, a te zwycięstwa kosztują. Wiadomo, że po wygranych szybciej człowiek się regeneruje, ale i tak potrzebny jest odpoczynek.
 
Było wiadome przed meczem, że największego zagrożenia w Miedzi można spodziewać się po Petterim Forsellu. Dało się zapobiec utracie gola?
- Myślę, że to była przypadkowa bramka, nie było to jakieś wielkie uderzenie, ale trzeba mu oddać, że sobie to wywalczył. Znalazł miejsce, podjął decyzję i trafił. Bramka się liczy, ale poza tym i jeszcze jedną sytuacją, nic więcej nie stworzyli.
 
Końcówka spotkania była nerwowa?
- Rywale mieli jedną okazje po bramce, a po niej już się uspokoiło. Nie mówię, że było wszystko pod kontrolą. Jedynie żal tego, że nie zakończyliśmy szybciej tego spotkania.
 
Biuro Prasowe 
GKS Piast SA